Przedstawiamy wypowiedzi najlepszej trójki piątego tegorocznego wyścigu Mistrzostw Polski Ecumaster Super S Cup, który odbył się w piątek na Torze Poznań.

Michał Molski (1. miejsce): „Przepracowaliśmy jesień, zimę, ustawiliśmy samochód. Je jeżdżę tak naprawdę każdy trening z moim szwagrem, mieliśmy też wsparcie i jakoś wszystko razem się fajnie złożyło. Już czułem, że mam niezłe czasy po kwalifikacjach, także to dało mi jakąś tam przewagę. Start może nie był super udany. Tego się najbardziej obawiałem z racji tego, że na pierwszej rundzie miałem niezły start i nie weszła mi dwójka, później jej szukałem i wyjechałem z pierwszego zakrętu ostatni, dlatego nie chciałem jechać na jedynce do samego końca. Widać to, że wszyscy równo ruszyliśmy, ale ja musiałem szybciej zmienić bieg. Później spokojnie przypilnowałem stawkę i kiedy zostałem tylko z Lewandowskim z przodu, fajnie walczyliśmy przez kilka kółek i czułem, że mogę go dojść. Zaryzykowałem na kukurydzy i się udało, także super. Nie odpuszczałem, bo czułem, że jestem już troszeczkę z przodu. Wiadomo, że różnie to się mogło skończyć, ale taki jest motorsport i trzeba ryzykować czasami”.

„Jutro będę obserwował, co się dzieje przede mną, będę miał przegląd sytuacji i to też jest fajne. Dzisiaj już będę spokojniejszy i może tak bardziej zrelaksowany przed jutrzejszym startem. Bardzo się cieszę z tego, bo to była praca dwóch lat i wskoczyłem od razu na pierwsze miejsce. Będę stawiać sobie kolejne kroki, żeby kończyć kolejne wyścigi również wysoko i jak się skończy w generalce, to zobaczymy”.

Adrian Lewandowski (2. miejsce): „Znowu przeprowadziłem przez jakieś 6-7 okrążeń i niestety na koniec znowu spadłem. Szczęśliwie tym razem na drugie miejsce, a nie na trzecie, jak to było w ostatnich wyścigach. Mam wrażenie, że znowu nie poszanowałem na tyle dobrze opon na samym początku, kilka razy z własnych jakichś błędów, zmiany biegów, myślę, że lekko dałem im popalić i później to troszeczkę mi wyszło. Chociaż z drugiej strony zrobiłem najlepszy czas na 10. okrążeniu, więc sam nie wiem. Doszedł mnie Michał i później uciekł. Myślałem, że jeszcze postaram się go pomęczyć, ale odjechał mi i już nie było możliwości, jakkolwiek o te pierwsze miejsca powalczyć”.

„Samo wyprzedzanie było dość długie. Zaczęliśmy na kukurydzy, a skończyliśmy na dębach i każdy zakręt jechaliśmy bok w bok – raz ja byłem troszkę z przodu, raz on, mieliśmy kilka zderzeń małych i w końcu były dęby. Byłem po wewnętrznej, a on po zewnętrznej. Wiedziałem, że moje opony na tyle źle się trzymają, że jak wejdziemy razem w zakręt, to uderzę prosto w drzwi Michała i wyrzucę go z toru, a to niebezpieczne miejsce i odpuściłem, żeby potem spróbować jeszcze go dogonić. Stawka walcząca o podium się powiększyła. Każdy jedzie tak szybko, że coraz ciężej będzie wyprzedzać. Będę próbować się przebijać. Presja będzie mniejsza, bo będziemy wyprzedzać, a nie bronić się, tak jak teraz. Liczę na fajny wyścig, zabawę i może jakieś punkty dowiozę, które mi pomogą w generalce”.

„Przed rundą nie spodziewałem się, że Michał będzie tak mocny. Wiedziałem, że ćwiczyli razem z Toonem i kręcili dobre czasy, a po kwalifikacjach pomyślałem już, że może się trzymać w czołówce. Udało mi się go wyprzedzić na starcie, ale widziałem, że nie mogłem uciec za bardzo i gdy momentami udało mi się odjechać, to tylko dlatego, że za mną była walka. Jak już Michał mnie dogonił, poczułem, że opony mi płyną i pomyślałem, że nie mam szans. Michał jechał bardzo szybko i musiałem się z tym pogodzić. Wykonał naprawdę duży progres i będzie coraz ciężej. Na ostatniej rundzie mogą nas czekać niespodzianki”.

Adam Dębicki (3. miejsce): „Wyścig był chyba jedną wielką strategią od początku do końca, unikaniem kontaktu z zawodnikami, dbaniem o opony i dowożeniem kolejnych okrążeń. Troszkę na początku straciłem, to tempo nie było takie, jakie chciałbym, żeby było, ale później realizowałem plan. Jedna pozycja, odczekanie, kolejna jedna-dwie pozycje. Właściwie tutaj to się udało. Spojrzałem na zegar, zobaczyłem, ile zostało czasu do końca, ile jest możliwości ataku. Pomogło mi, że Tomek Pawlaczyk z Toonem Knapenem walczyli i stracili trochę prędkości na wyjściu, więc na tych dwóch długich prostych dało mi to możliwość wyprzedzenia ich, odjechania jeszcze troszeczkę ze względu na lepszy stan opon i tak naprawdę dowiezienia trzeciej pozycji do mety. To był świetny wyścig, bardzo przewrotny, bardzo dużo kontaktu. Myślę, że dużo da przejrzenie nagrań z kamer pokładowych zawodników, bo było ciasno”.

„Nie myślę jeszcze o klasyfikacji sezonu. Zakładam, że ostatnie dwa wyścigi będą w tym zakresie kluczowe, więc dopiero zacznę liczenie od jutra. Plan jest zawsze taki, żeby wygrywać, więc trzeba trzymać kciuki, żeby się udało go zrealizować. Odwrócona stawka zawsze dodaje pikanterii do wyścigu. Zobaczymy, czy będzie możliwość przebicia się do przodu. Od początku roku stawka bardzo się wyrównała. Chłopaki jeżdżą przede wszystkim nie tyle szybciej, tylko równiej. W związku z tym może to spowodować, że przebicie się do przodu będzie strasznie trudne”.

 

Więcej o OMM Drive Super S Cup na WRC.net.pl.

Partnerzy

ECU Master Mikinka Projekt Racing Tires RacingFlex MG

Organizator


DRIVE SQUAD
ul. Modrzewiowa 3
64-320 Niepruszewo

tel. 664 952 259
e-mail: mariusz@drivesquad.pl