Przedstawiamy wypowiedzi najlepszej trójki szóstego wyścigu Mistrzostw Polski Ecumaster Super S Cup sezonu 2021, który odbył się w piątek na Torze Poznań.

Adam Dębicki (1. miejsce): „Nie wiem, jak to zrobiłem. Wsiadłem i pojechałem szybko. Warunki mi sprzyjały – deszcz jest moim sprzymierzeńcem, jak widać po tym sezonie. Miałem dobry start, nie było żadnej sytuacji, która wytrąciłaby mnie z rytmu. Pod koniec jeszcze trochę podkręciłem tempo w momencie, gdy stawka lekko się rozciągnęła, miałem wtedy możliwość sprawdzić, gdzie można przyatakować, gdzie jest jeszcze miejsce i po prostu to zrobiłem. Chyba tempo było po prostu troszeczkę szybsze niż u chłopaków, co pozwoliło mi się dość łatwo przebić do przodu i wygrać wyścig”.

„Wbrew pozorom dla mnie nie było coraz trudniej wraz z nasilaniem się opadów. Początek wyścigu był na przesychającym torze, gdzie tam naprawdę wszyscy jechali jeszcze bardzo równo i bardzo szybko, a z upływem czasu, gdy zaczynało padać mocniej, te różnice się pogłębiały i zdawały się być coraz większe między zawodnikami i działało to na moją korzyść. Ten deszcz mi zatem bardziej pomógł niż spowodował, że było trudniej”.

„Przy oponie drogowej myślę, że nie byłoby problemu nawet, jeżeli okazałoby się, że tor jest przesyłający i powiedzmy nitka jest już mocno przyczepna. Uważam, że to jest dobra decyzja, że jeździmy na oponach drogowych, na Uniroyalach Rainsportach, ze względu właśnie na takie zmienne warunki – gdybyśmy jechali na deszczówkach, to w przypadku przesychającego toru mielibyśmy po oponach, a tak jeszcze jest szansa, żeby spokojnie tymi oponami pojechać tyle wyścigów, ile chcemy i nie uważam, że degradacja tych opon jest znacząca, więc myślę, że nie ma to większego znaczenia dla przebiegu dalszych wyścigów”.

Bartosz Alejski (2. miejsce): „Zabrakło mi chyba jednego okrążenia. Czujność już spadła na sam koniec i niestety [Adam] w tej całej mgle i braku widoczności mnie dopadł, a potem zabrakło tempa, żeby się odgryźć. Niestety na ostatnim okrążeniu straciłem prowadzenie – taki sport. Trudność w tych warunkach to przede wszystkim widoczność i zaparowane szyby, których oczywiście nie można otworzyć. Poza tym, to ja lubię deszcz, także nic innego nie stanowiło problemu. Chyba pierwszy raz zdarzyło się, żebym najlepszy czas wykręcił na pierwszym okrążeniu”.

Tomasz Pawlaczyk (3. miejsce): „Wyścig był trudny. Ja dzisiaj miałem takie założenie, żeby dowieźć to miejsce, które wywalczę, bo wczoraj wdałem się w parę przepychanek i skończyło się tak, że właściwie na okrążenie przed metą spadłem na 9. pozycję ze względu na kontakt z kolegą Knapenem, który przestawił mi zawieszenie i nie szło jechać. Jechałem więc za Bartkiem Alejskim na drugim miejscu, gdzieś tam spadłem na trzecie-czwarte, ale potem odrobiłem i na końcu – praktycznie na ostatnich dwóch okrążeniach – doszedł nas Dębicki i miał takie tempo, że nie było możliwości walki. Jestem zadowolony, bo zdobyłem kilka punktów i mieliśmy fajny deszczowy wyścig. Ogólnie nie było za dużo widać. Na przedniej szybie były dwa owale w tym miejscu, gdzie wylatuje powietrze z nawiewu, boczne szyby były zaparowane, a tylna zarzucona tym, co wydobywało się spod kół, także w lusterkach nic nie było widać i jechałem «na czuja»”.

Więcej o OMM Drive Super S Cup na WRC.net.pl.

Partnerzy

ECU Master Mikinka Projekt Racing Tires RacingFlex MG

Organizator


DRIVE SQUAD
ul. Modrzewiowa 3
64-320 Niepruszewo

tel. 664 952 259
e-mail: mariusz@drivesquad.pl